Saturday, August 19, 2017

Business English Magazine - wydanie specjalne!

No cóż… mamy jakby nie patrzeć końcówkę wakacji. Wierzę, że każdy z czytających teraz ten post na pewno spędził gdzieś wakacje i doświadczył gościnności w odwiedzanych miejscach. Mnie udało się w tym roku spędzać miło czas na Islandii, gdzie doświadczyłem życzliwości tybylców mieszkając w różnych miejscach rozsianych po wyspie.

Dlaczego nawiązuję do gościnności? Otóż jestem właśnie po lekturze wydania specjalnego Business English Magazine, które w całości poświęcone jest tematyce HOSPITALITY, czyli przemysłowi turystycznemu.

W sieci natknąłem się na sympatyczną definicję terminu hospitality:

„Hospitality is making your guests feel at home, even if you wish they were.” 

I o tym właśnie wydanie specjalne BEm, czyli jak dogodzić turyście... Grube, bo ponad 120 stronicowe wydanie, zawiera szereg naprawdę interesujących tekstów do czytania i słuchania podzielonych n akategorie tematyczne:
  •        hotele
  •        restauracje i kawiarnie
  •        planowanie wydarzeń
  •        transport
  •        kariera w biznesie turystycznym
  •        gastronomia
  •        język biznesowy oraz
  •        książka i film

W każdej z kategorii znajdziemy kilka ciekawych artykułów, z których możemy się, między innymi, dowiedzieć o agroturystyce ekologicznej oraz sławnych osobach pomieszkujących w różnych hotelach, które stały się przez to, w pewnym sensie, atrakcjami turystycznymi. W innym z kolei tekście autor dokonuje wciągającego przeglądu hoteli pokazując jak bogata jest dzisiejsza oferta, która nie ogranicza się bynajmniej do standardu pokoju, ale przyciąga szeregiem innych cech w zależności od wysublimowanych gustów oraz grubości portfela turystów czy podróżujących. Koniec sekcji hotelowej zwieńcza artykuł na temat praktycznego wglądu w biznes hotelarski od strony pracownika. Każdy z tych artykułów ma w sobie bogactwo ciekawostek i wart jest uczciwej lektury, nie wspominając już o, jak zwykle, fantastycznie praktycznych i inspirujących zwrotach i wyrażeniach, które aż się chce gdzieś zapisać, zapamiętać i wykorzystać.

Kolejna część BEM poświęcona jest restauracjom i kawiarniom. Pierwszy tekst podaje na talerzu wiedzę o historii gwiazdek Michelin oraz miejscach, gdzie na świecie możemy rozpieszczać swoje podniebienia udając się do jednej z wielu takich restauracji. Idąc dalej możemy poczytać o początkach pijalni kawy – o ile ciekawiej było w siedemnastowiecznym Londynie w porównaniu do dzisiejszych ujednoliconych tego typu miejsc. W tonie historycznym utrzymany jest też kolejny artykuł, który zabiera nas tym razem do Paryża, kolebki pierwszych jadłodajni, na których wzorze powstawały restauracje w innych częściach Europy. Ostatni tekst w tej sekcji poświęcony jest restauracjom tematycznym. Czy podczas tych wakacji udało się komuś spożywać posiłek w restauracji-cyrku lub przekąszać insekty na przystawkę? Otóż w tym tekście dowiemy się o kilku restauracjach, które poza jedzeniem oferują także inne doznania zmysłowe.

BEM w swoim wydaniu specjalnym jest tak bogaty, że jego lektura jest jak smakowanie dobrej książki. W tym momencie nie dotarłem nawet do połowy magazynu, a już zdążyłem dowiedzieć się tylu niesamowitych rzeczy. A przecież czytam teksty w języku i jednocześnie podróżuję po nowym słownictwie, które wydaje się wsiąkać w kontekście naprawdę frapujących treści.

Kolejna sekcja BEM dotyczy promocji miejsc w krajach, by kusić potencjalnych turystów wszystkim tym, co najlepsze. Artykuł dokonuje przeglądu wybranych krajów oraz ich działań pod kątem zachęcania turystów do odwiedzin. Inny artykuł skierowany jest zarówno do tych, którzy planują się pobrać, jak i tych, którzy pragną dowiedzieć się więcej na temat ślubnego przemysłu. Jeśli więc planujesz ślub i nie wiesz od czego zacząć, ten tekst z pewnością pomoże w ogarnięciu przygotowań. Ostatnim tekstem w tej sekcji BEM jest kilka stron zapełnionych informacjami na temat różnego typu targów handlowych, branżowych itp. Tekst jest o tyle ciekawy, że poza przybliżeniem czytelnikowi samej instytucji targów, dowiemy się też wielu ciekawych rzeczy z samą ekspozycją produktów, dobrym miejscem na hali, samym stoiskiem, przebiegiem targów oraz tym, jak ważna, z punktu widzenia wystawcy, jest dbałość o szczegóły.

Druga połowa BEM poświęcona jest sekcjom takim jak transport, kariera zawodowa oraz przemysł gastronomiczny. Czy wiedzieliście, że Thomas Cook zapoczątkował biznes związany z biurami podróży? W jednym z kolejnych tekstów można dowiedzieć się o tej branży, jak funkcjonuje, jak się rozwijała, kim są główni gracze na rynku oraz jak ten sektor radzi sobie w dzisiejszych realiach. Inny tekst – nadal w klimacie podróży – przybliża nam sektor linii lotniczych. Dowiemy się tutaj o zmianach, które się dokonały na przestrzeni lat zarówno w kwestii samych podróżujących, jak i w dynamicznie odpowiadających na potrzeby dzisiejszego turysty samych liniach lotniczych. Niegdyś przelot z miejsca A do miejsca B był sam w sobie usługą, dzisiaj jest to cały wachlarz usług związanych z samą podróżą, z podróżującym, rozrywką, zakupami, reklamą, a wszystko to dzięki globalnym sieciom powiązań biznesowych, dzięki którym linie lotnicze oferują dzisiaj nieporównywalnie więcej i prześcigają się w dbałości o zadowolenie klienta. Przy okazji… jest też artykuł poświęcony pracy w charakterze stewarda/stewardessy. Jeśli więc planujesz karierę w liniach lotniczych – warto poznać tę profesję bliżej. Transportowa sekcja BEM nie pomija również transportu kolejowego. W innym artykule dowiemy się o luksusowych przewozach koleją. Byłem szczerze zdziwiony faktem, iż jest tak wiele możliwości przemieszczania się w luksusach dzięki The Orient Express, The Blue Train i innym przewoźnikom. Ostatni artykuł w tej części BEM zachęca również do podróży statkami rejsowymi, których oferta jest równie bogata i atrakcyjna. Wyprawa w rejs, na przykład  z Carnival Corporation, na pewno zostanie każdemu w pamięci do końca życia. No i na sam koniec – biznes gastronomiczny… w BEM znajdziemy kilka artykułów, które pozwolą czytelnikowi zrozumieć ten sektor lepiej, pokażą plusy i minusy kariery w tej branży, podpowiedzą, jak wybić się na tle konkurencji oraz jak zaprojektować kuchnię z prawdziwego zdarzenia.

Ostatnie kilka stron BEM, to Business English, czyli możliwość sprawdzenia się pod kątem poznanego słownictwa, zwrotów, wyrażeń, które pojawiły się w tekstach tego wydania.

Reasumując, to wydanie specjalne BEM jest – uwierzcie – przebogate w treści, różnorodność tekstów i zabierają nas, czytelników, autentycznie w podróż po wielu krainach, których bogactwa mogliśmy do tej pory nie znać, lub nie zauważać… i mówię tu nie tylko o samej tematyce artykułów, ale także o przepychu słów, zwrotów tudzież innych środków stylistycznych, które z pewnością rozwiną angielski każdego uczącego się tego języka! Zapraszam do odjechanej, czy jak wolicie, odlotowej lektury!



Friday, August 18, 2017

Wednesday, August 16, 2017

Have you ever seen an outbreak of frenzy?


Znasz to słówko?
Jeśli nie, to zapraszam na dzisiejszy post!
Otóż słowo FRENZY oznacza SZAŁ, SZALEŃSTWO, DOPROWADZAĆ DO SZAŁU.

Kilka przykładów:

  • She was babbling about her ex-boyfriend like frenzy! (Paplała o swoim byłym jak oszalała!)
  • I saw an outbreak of frenzy in Hamburg last July! (Widziałem wybuch szału w Hamburgu w lipcu!)
  • He hit the driver behind him in a frenzy! (Uderzył kierowcę, który był za nim w ataku szału!)



Na koniec, proszę o odpowiedź na moje pytanie z nagłówka!

Sunday, August 13, 2017

What do YOU think?


A dobrym nawykiem w nauce języka obcego, jest SYSTEMATYCZNY kontakt z językiem!

Friday, August 11, 2017

Wednesday, August 9, 2017

Have you ever skinny-dipped?


Znasz to słówko?
Jeśli nie, to zapraszam na dzisiejszy post!
Otóż słowo DIP oznacza ZANURZYĆ, ZAMOCZYĆ.

Kilka przykładów:

  • She loves skinny-dipping! (Ona uwielbia kąpać się nago!)
  • Do you know how to dip in batter? (Czy wiesz jak panierować?)
  • I dipped my toes in the pool too see if the water was fine. (Zanurzyłam palce w basenie, by zobaczyć czy woda jest w porządku.)



Na koniec, proszę o odpowiedź na moje pytanie z nagłówka!

Friday, August 4, 2017

Wednesday, August 2, 2017

Are you masterful?


Znasz to słówko?
Jeśli nie, to zapraszam na dzisiejszy post!
Otóż słowo MASTERFUL oznacza WŁADCZY, MISTRZOWSKI.

Kilka przykładów:

  • She gave a masterful performance! (Dała mistrzowski popis!)
  • Is your voice masterful? (Czy Twój głos jest władczy?)
  • Do you know any masterful juggler? (Czy znasz jakiegoś uzdolnionego żonglera?)
Na koniec, proszę o odpowiedź na moje pytanie z nagłówka!

Tuesday, August 1, 2017

Iceland Ísland Islandia - przepiękny kraj gejzerów, surowy krajobraz i krystaliczne powietrze

Hello! Góðan daginn! Dzisiejszy post poświęcam mini wyprawie do kraju gejzerów zainspirowanej przez mojego syna! Otóż od dłuższego już czasu Rafał zachwalał na wszelkie możliwe sposoby uroki tego kraju ognia i lodu, czyli Islandii, natomiast ja byłem bardzo sceptyczny, ponieważ nieustannie zadawałem sobie pytanie co może zaoferować zimny kraj na północy, kiedy większość odwiedza krainy pełne słońca i morskiej wody. Myliłem się bardzo... Otóż była to nasza pierwsza, mam nadzieję, że nie ostatnia, podróż do tego pięknego kraju.

Nasz pobyt nie był długi, bo zaledwie tygodniowy, ponieważ, bądźmy szczerzy, Islandia jest jednym z najdroższych państw na świecie. Na wyspę dotarliśmy liniami WizzAir, a miejscem lądowania był Keflavik International Airport, który jest położony w odległości 50km od stolicy - Reykjavik.



Lotnisko w Keflavik zaliczyłbym raczej do mniejszych, jednak zdziwił mnie fakt, iż obsługuje tak wiele destynacji, ponieważ jest mnóstwo lotów zarówno do Europy, jak i do Stanów Zjednoczonych i Kanady. W sumie, warto od razu zauważyć, że Islandia cieszy się chyba sporą popularnością wśród turystów z USA, ponieważ Amerykanów można spotkać niemal wszędzie. Moje wrażenie podczas pobytu było o tyle ciekawe, że pomimo tego, iż Islandia jest krajem europejskim, to zaobserwować można, moim zdaniem, sporo wpływów ze Stanów Zjednoczonych. A może to tylko moje wrażenie?



Islandia to kraj, po którym najwygodniej podróżuje się własnym autem. Kursują oczywiście autobusy, taksówki, można też podróżować 'na stopa' (bardzo popularna alternatywa) - jednak samochód wydaje się być najlepszą opcją, która gwarantuje niezależność, elastyczność i komfort oraz nie jest też najgorzej, jeśli chodzi o ceny. Przy tej okazji polecam bardzo sympatyczną i niedrogą firmę wynajmującą auta tutaj. Wynajmując samochód warto wykupić różne ubezpieczenia (CDW, GP, SAAP, TP).


Nasza islandzka wycieczka w sumie objęła kilka miejscowości na południu kraju, jednak w te kilka dni - na spokojnie - udało nam się przejechać ponad 600km. Mapka poniżej pokazuje miejsca, które odwiedziliśmy.


Pierwszą miejscowością, na naszej liście był Grindavik. O miejscowości można poczytać w linku. W Grindavik jest muzeum produkcji solnych ryb (kilka zdjęć niżej), a sama miejscowość jest w pobliżu jednej z najpopularniejszych atrakcji turystycznych, tj. Blue Lagoon.





A tak wygląda teren wzdłuż drogi do Grindavik. Pejzaż jak z innej planety. Zero drzew i ogrom zielonego mchu.


A tutaj jest mój pierwszy guesthouse. Bardzo czysty, przyjemny, wygodny - choć drogi :)


A to zdjęcie zrobione w Grindavik o godzinie 1.30 w nocy :) W okresie letnim, na Islandii noce są dość jasne, więc to także jest ciekawe doświadczenie, kiedy budzisz się w nocy i masz wrażenie, że świta, a jest to środek nocy. W zimie natomiast, Islandia cierpi na chroniczny brak słońca. 


A tutaj krótki przejazd przez Grindavik:




Kolejnym miejscem, w którym spędziliśmy miło czas spacerując uliczkami, był Reykjavik - spokojna stolica, w której jest kilka rzeczy do obejrzenia - ale trudno jest mówić o szale atrakcji. Warto jednak stolicę odwiedzić, pokręcić się tu i tam, kupić kilka rzeczy, wypić kawę i coś zjeść :) Poniżej kilka zdjęć ze stolicy.































Selfoss to kolejna miejscowość, którą warto odwiedzić. W naszym przypadku była to miejscowość wypadowa do Geysir Center oraz do Vik. Kilka fotek z Selfoss niżej.









Tak jak wspomniałem z Selfoss jednego dnia wybraliśmy się nieco na północ do Geysir Center, gdzie można podziwiać wspaniałe wybuchy gejzera oraz gotujące się źródełka. Jest tam jeden aktywny gejzer, który wybucha mniej więcej co pięć minut na kilkadziesiąt metrów. Piękna sprawa!


I kilka fotek...








Kilka kilometrów dalej od gejzerów znajduje się przeuroczy wodospad Gulfoss (Złoty Wodospad). Tutaj link do poczytania. Popatrzcie tylko...




Kolejnego dnia pojechaliśmy do miejscowości Vik, która słynie z czarnej plaży oraz nieprzewidywalnych i agresywnych fal Oceanu Atlantyckiego. Na tej plaży zginęło już kilka osób porwanych przez nieobliczalne fale. Poza tym plaża jest bardzo urokliwa...


A oto droga do Vik oraz sama plaża...


















Innego dnia z Selfoss pojechaliśmy do dwóch wioseczek rybackich Stokkseyri i Eyrarbakki. Oto kilka zdjęć z pierwszej z nich.




oraz z Eyrarbakki...











Będąc w Keflavik, zdecydowaliśmy się też objechać północną część półwyspu



Zawitaliśmy do dwóch głównych miejscowości, tj. Sandgerði i Garður...













No i na koniec podróży powrót do Keflavik i relaks przed ponad czterogodzinnym lotem powrotnym do Warszawy...



Jeśli macie sporo kasy, to Islandia oferuje w wielu miejscach typowo wyspiarskie artykuły typu wełna, skóry, figurki trolli, elfów, ciepłe wełniane ciuchy, obuwie, kapcie, mydełka z lawą, herbatki z mchem, koce, kurtki, buty i tysiąc innych rzeczy...







A skoro już o pieniądzach, to islandzkie pieniądze wyglądają tak...









A na zakupy inne niż typowo upominkowe można wybrać się do supermarketów. Na Islandii jest kilka sieci sklepów, ale z tego co się zorientowałem są główne trzy: BONUS, KRONAN i NETTO. W tych sklepach można się dobrze obkupić podczas pobytu. Oto kilka smakołyków...





Dodam tylko, że Skyr w Islandii różni się diametralnie od tego w Polsce - zwyczajnie smakuje lepiej. Popularna przekąską jest suszona ryba - ale jedzie z daleka... Co do wody - to zdjęcie jest tu tylko dlatego, że nudziłem się na lotnisku... ponieważ woda na całej wyspie jest pitna prosto z kranu i smakuje wyśmienicie, więc nikt normalny wody nie kupuje :) No i piwko, które w Islandii nie jest tak łatwo dostać... Są co prawda sklepy z alkoholem, ale ceny są kosmiczne... W Bonusie czy innym markecie dostaniecie tylko piwo z 2% zawartością alkoholu. Może i dobrze, ponieważ dzięki temu ulice są spokojne, nie spotkałem ani razu kogokolwiek 'pod wpływem'. W konsekwencji Islandia jest krajem naprawdę przyjaznym, bezpiecznym i uroczym! A tak wyglądała moja droga na zakupy w Keflavik...


To tyle... Nie wiem, na ile ten post okaże się zachęcający, ale naprawdę polecam wyjazd na Islandię! Jest to naprawdę wyjątkowy kraj o wielkich możliwościach, krajobrazie, bardzo przyjaznych ludziach i wielu innych zaletach, o których możecie poczytać na przykład w książce 'szepty kamieni' autorstwa Bereniki lenard i Piotra Mikołajczaka.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące wyjazdu oraz innych praktycznych rzeczy, to piszcie w komentarzach - jeśli dam radę, na pewno pomogę!




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...