Thursday, November 29, 2012

Jak zachęcić się do nauki angielskiego?

How ya doing? I guess everyone knows that you can't learn any language overnight whatever commercial you've ever heard! It's a process which usually lasts... And it lasts, and lasts, and lasts... unless you are a systematic, motivated and creative learner! :)


So how to learn in a way that could motivate you? The following ideas should help you test and choose the most effective strategies...  

  1. Pamiętaj, że nauka języka to proces stopniowy i nie nauczysz się języka przez noc, ani przez tydzień, ani przez kilka tygodni, jak mówią niektóre reklamy...
  2. Zadaj sobie jedno ważne pytanie: czy naprawdę chcesz się uczyć języka, dlaczego się chcesz nauczyć i czy jesteś gotowy/gotowa na systematyczną, sumienna pracę?
  3. Zorganizuj swoje życie tak, abyś każdego dnia zawsze miał/a czas na angielski i... co ważne... abyś każdego dnia czegoś się nauczył/a. Pamiętaj, że w przypadku nauki języka ważne jest 10 minut każdego dnia, niż jednorazowo 2 godziny.
  4. Najlepiej zrób z nauki angielskiego nawyk... Jeśli będziesz uczył/a się systematycznie, z czasem zaczniesz żyć angielskim. A jeśli zorganizujesz swoją naukę w miły sposób, będziesz chciał/a do niej wracać jak najczęściej :) Zrób ze swojej nauki absolutnie odjazdowy nałóg!
  5. Z drugiej strony straj się nie popaść w rutynę, w sensie takim, że swoją naukę będziesz strał/a się zawsze w jakiś sposób urozmaicić. Chcę tu powiedzieć, że warto jest eksperymentować i testować różne techniki i szukać takiego zestawu technik uczenia się czytania, słuchania, mówienia czy pisania, które będą dla Ciebie najlepsze! Nie uwiązuj się też jednej sprawności na dłużej, tzn. w poniedziałki możesz próbować mówić i czytać, we wtorki, pisać i słuchać, w środy poznawać słówka, we czwartki zrobić sobie powtórkę, itd.
  6. Znajdź sobie w realu, czy przez Skype ludzi z którymi bedziesz mógł/mogła poćwiczyć angielski. Możesz umówić się z kolegą/koleżanką z grupy/klasy, że spotykacie się online i gadacie wyłącznie po angielsku... lepiej lub gorzej... ale zanim się zorientujesz, będziesz lepiej mówić. Warto poszukać też kogoś w swoim wieku, kto nie mówi po polsku, a także uczy się angielskiego. Idealnie, jeśli znajdziesz sobie osobę, która jest rodzimym użytkownikiem języka :) Nauka z kimś zawsze jest ciekawsza!
  7. Tak dobieraj materiały, żebyś był/a tym co robisz zainteresowany/a! Nie pozól, żeby cokolwiek zniechęciło Cię do nauki! Materiałów dzisiaj jest całe mnóstwo... wystarczy się deko rozejrzeć. Jeśli będziesz uczyć się języka na interesujących Cię materiałach - zwiększysz diametralnie swoją efektywność!
  8. Nie zakuwaj gramatyki na sucho! To raczej bez sensu! To co przeczytasz z gramy od razu straj się zastosować w praktyce. Buduj zdania o sobie, o swoim zyciu! Praktyka czyni mistrza! W końcu języka uczymy się po to, żeby go konkretnie używać, a nie po to, żeby znać regułki.
  9. Ruszaj buzią! Same czytanie, słuchanie i pisanie nic Ci nie da, jeśli nie zmusisz się do mówienia! Dlatego powtarzaj wyrazy, czytaj na głos, gadaj do siebie! Ćwicz na głos! Może to faktycznie brzmi dziwnie, ale gwarantuję, że to działa!
  10. Staraj się być dla samego/samej siebie cierpliwym/cierpliwą! Tak jak już wspomniałem, nauka języka, to długi proces i wymaga czasu i ćwiczeń. Nie zniechęcaj się! Niech każda pomyłka mobilizuje Cię jeszcze bardziej!
  11. Korzystaj z Internetu! Sieć oferuje dzisiaj takie zatrzęsienie możlwiości, że właściwie masz wszystko w zasięgu myszki :) Korzystaj z tych zasobów ile się da! Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę kilka haseł typu "English exercises", "language exchange", "English e-friends" itp. a zostaniesz zasypany/a materiałami, pomysłami itp. Samo szukanie już nauczy i podpowie Ci ciekawe rozwiązania!
  12. Jeśli nadal nie bardzo to wszystko widzisz, napisz w komentarzu co Cię boli jeśli chodzi o naukę tego pięknego języka :) Obgadamy ten temat razem :)

10 comments:

  1. Mogę dodać kilka rzeczy od siebie, ale odnośnie powyższych treści? No dobra :)

    pkt 2: dobry punkt. Ja na pierwszych zajęciach z moimi uczniami zwykle robię właśnie taką burzę mózgów, po co właściwie uczyć się języka. Efekty bywają zadziwiające, bo wiele osób gdzieś gubi sens... Uczy się dla stopni lub żeby zdać, a przecież nauka języka ma o wiele większe i przyjemniejsze cele :) No i może ot być dobra zabawa, nie? :) Często ktoś się zaczyna dziwić- tak było też w moim przypadku- że język obcy można stosować w praktyce! Tak miałam w gimnazjum, znalazłam sobie znajomych, z których rozmawiałam na czacie internetowym. Nawet nie wiecie jak szybko zrozumiałam gramatykę! Pojęcie Present Perfect zajęło mi tylko nieco dłużej :) Nauczyłam się go, jak sama komuś wyjaśniałam te regułki ;)

    pkt. 3: potwierdzam! Ja uczniom, tym najbardziej leniwym, dzielę słówka na kilka każdego dnia, w niedzielę tylko daję im odpocząć. Efekty są zadziwiające. Uczeń, który uważany był za mało zdolnego (nigdy przeze mnie, ja w swoich wierzę! :) po pewnym czasie ma obcykane słownictwo. I sam jest często zdziwiony, że te 10 minut codziennie dało mu więcej niż 2-3 godziny dzień przed sprawdzianem.

    9: Sprawdzone na moich "ustnych maturzystach" :) Miałam kilku desperatów, którzy miesiąc przed maturą pojawili się na dodatkowych godzinach, bo nie potrafią mówić... Moja rada była jedna: mów do siebie: w głowie, a jak nikt nie widzi to na głos. Doszłam do wniosku, że mówienie i tak jest wystarczająco stresujące dla niektórych. Mówienie przed kimś to dodatkowy stres dlatego zawsze dobrze tą barierę przełamywać przed samym sobą. No i wtedy takich mądrych słów się używa, gramatyka taka poprawniejsza. Naprawdę widziałam ogromne postępy w mówieniu moich uczniów, kiedy zaczęli się do tego stosować...

    11: Ja tutaj bym dodała jeszcze jedno. Czytajcie etykiety! W toalecie, w kąpieli, na mieście. Szyldy, nagłówki, etykiety produktów. Przykład z ostatnich zajęć. Zadałam pytanie "jak będzie prysznic po angielsku?" Oczywiście dzika cisza :) A że akurat byłam po zakupach, z torby wyjęłam żel pod prysznic, na którym jak wół napisane "shower żel". Przykładów można by mnożyć. Angliści mają o tyle łatwiej, że angielskim słownictwem jesteśmy dosłownie zasypywani. I zawsze słówka warto tłumaczyć jak najbliżej polskiego. Jeśli w podręczniku mamy "creative" przetłumaczone jako "twórczy", to dopiszmy obok "kreatywny". A jeśli mamy ciąg słówek do nauczenia to te, które już umiemy, może warto zakreślić kolorem. Raz, żeby nie uczyć się ich znowu (te moje dzieciaki to mają nawyk uczenia się słówek, które już potrafią:)), a dwa, żeby wydawało się, że mamy mniej do nauczenia. O ile przyjemniej jest wtedy wkuwać :)

    Rafał, przepraszam za moje wtrącenie, ale mnie wena naszła ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miło Cię znowu widzieć :) Cieszę się, że naszła Cię wena :)
      Pamiętam, że w ogólniaku mieliśmy fajnego gościa (Rick) z Maine, USA, który opowiadał całymi godzinami o swoich przeżyciach tu i tam :) Niestety, gramatyki wtedy musiałem uczyć się raczej sam.

      W kazdym razie masz rację, że systematyczna nauka to podstawa. A co do etykiet, to faktycznie, że to bardzo fajna lektura :)

      W domu miałem taki nawyk, że na wszystkie rzeczy wokół siebie naklejałem karteczki ze słówkami. Po kilku tygodniach znałem wszystkie :) ...od samego na nie patrzenia :) Polecam :)

      Delete
  2. Ja lubię punkt 9!
    Moi uczniowie (korki) mają na zadanie przygotować się ustnie z danych materiałów. Powiedziałam im żeby starali najpierw sami przed sobą opowiedzieć co obejrzeli/przeczytali bo to forma przygotowania się no i później będzie im łatwiej opowiadać u mnie.
    Patrzyli się na mnie jak na marsjana jak im to zaproponowałam ale wiedzialam że w tym 'szaleństwie' coś jest xD
    dzięki Wam sie upewniłam, że jednak jestem normalna hehe;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cóż... nauka języka musi być deko szalona :) Pamiętam, że w ogólniaku robiłem sobie takie sesje mówienia samemu do siebie :) Wtedy była to jedyna możliwość... Dzisiaj na szczęście można spokojnie znaleźć rozmówcę, co nie znaczy, że monologowanie straciło na wartości :)

      Delete
  3. Hej,
    od stycznia tego roku uczę się sama angielskiego od podstaw.Uczę się codziennie po dwie godziny a w weekendy wychodzi,że kilkanaście z przerwami.
    Gdzieś przeczytałam ostatnio,że kiedy wykonujemy jakąś czynność codziennie przez około 40 dni,to staje się ona naszym nawykiem.I tak się stało w moim przypadku:)Powoli zaczynam mieć "fioła";P na punkcie angielskiego,tym bardziej że zaczynam widzieć efekty-pomimo tak krótkiej nauki.Póki co uczę się sama.Kiedyś chodziłam na kurs ale to nie dla mnie.Przez jeden semestr nauczyłam się tyle,co sama przez tydzień wytężonej pracy.Oczywiście kiedy dojdę do jakiegoś lepszego poziomu,będę chciała skorzystać z lekcji z jakimś lektorem np.
    Poza tym mam ambitny cel-chciałabym w przyszłości zostać tłumaczem i tu mam pytanie do Ciebie Rafał-jeśli mogę.Jak myślisz na podstawie swojego doświadczenia czy jest szansa nauczenia się samemu angielskiego do poziomu biegłości,tak aby móc kiedyś zostać właśnie tłumaczem?Wiem,że to duże przedsięwzięcie ale wierzę,że osiągalne.Proszę o ewentualne porady czy spostrzeżenia. Z góry dziękuję za ewentualną odpowiedź:)

    pozdrawiam serdecznie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj kadetos! Dzięki za posta! Miło jest usłyszeć tak motywujące świadectwo nauki! Jest to niesamowicie zachęcające, że znajdujesz siłę i determinację do systematycznej pracy z językiem! Jest to ze wszech miar godne pochwały i naśladowania! Właśnie nauka języka obcego powinna być taka jak Twoja, tj. szalona! Miej fioła, bo to pozwoli Ci faktycznie opanować język!

      Co do Twojego pytania... po pierwsze dzięki za zaufanie. Twoje pytanie jest z jednej strony łatwe, a zdrugiej bardzo trudne. Po pierwsze myślę, że spokojnie możesz opanować angielski pracując samodzielnie, pod warunkiem, że utrzymasz ten fantastyczny poziom własnej motywacji i zacięcia. Sam pamiętam, że w ogólniaku tak bardzo pokochałem angielski, że mając baaaaardzo ograniczone możliwości nauki, ponieważ zainwestowałem raptem w dwa proste kursy angielskiego, to tak bardzo systematycznie pracowałem samodzielnie i z pomocą głównie Margaret Tomlinson, która cierpliwie sprawdzała moje wypociny osiągnąłem wystarczający poziom, by później rozwijać się dalej językowo w trybie bardzie zorganizowanym i mam tu na myśli studia :) Oczywiście, jeśli chodzi o sam język - same, że tak powiem - sprawności, to sądzę, że przy obecnym zaangażowaniu, determinacji, systematyczności itp itd, które reprezentujesz, możesz bez problemu osiągnąć naprawdę niesamowite umiejętności. Jednak z drugiej strony, skoro chciałabyś być zostać tłumaczem, to chcąc niechcąc musisz skończyć studia filologiczne i dowiedzieć się nieco więcej o samym języku najlepiej zachowując Twoje szalone tempo przyswajania samego języka! Poza tym sama filologia, to jeszcze jakby za mało, ponieważ chcąc poważniej zajmować się tłumaczeniami, powinnać mieć także przygotowanie teoretyczno praktyczne z zakresu translatoryki... a trochę tego jednak jest... Dlatego dobrze jest zrobić filologię i specjalizować się w translatoryce... Nie wiem czy odpowiedziałem na Twoje pytanie w wystarczająco satysfakcjonujący sposób. Dzięki, że zapytałaś. Polecam się na przyszłość w kwestiach języka angielskiego, jeśli będziesz miała jakiekolwiek pytania! Bardzo szanuję taaaak rozpalonych anglistów! Trzymaj się!

      Delete
  4. Dziękuje bardzo za odpowiedź!:)Co do bycia tłumaczem,to myślałam o takiej drodze:dojść do jak najwyższego poziomu i biegłości a później pójść na dwuletnie studia dla tłumaczy(już nawet znalazłam odpowiednie:). Czytałam,że można zostać tłumaczem będąc po studiach innych niż filologia angielska.Kiedyś chyba był wymóg ukończenia filologii do-2005 roku ale ponoć to znieśli...
    Twoja odpowiedź utwierdziła mnie w przekonaniu,że nie porywam się z motyką na księżyc:)
    Co do motywacji,to już nic nie jest w stanie mnie zatrzymać od nauki:)
    Bloga będę pilnie czytała,bo wszystko co napisane po angielsku mi się przyda.
    Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź.

    ReplyDelete
    Replies
    1. My pleasure! Twoja wersja drogi do kariery też jest możliwa i dobra :) Tak naprawdę jest wiele opcji. Mówi się też, że warto najpierw wyspecjalizować się najpierw w jakiejś nie-językowej dziedzinie, a potem zostać specjalistą tłumaczem właśnie w tej dziedzinie :) Tak czy owak trzymaj poziom i nie wymiękaj :) Miło byłoby zobaczyć Cię w Followers'ach tego bloga! All the best!

      Delete
  5. Według mnie najlepiej zachęca cel. To najfajniejsza rzecz i jak wiemy co osiągniemy i jest to dla nas ważne, to wszystkiego się nauczymy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadza się - cel to podstawa. Jak wiesz, na czym ci zależy, to nie ma tkiej przeszkody, której nie zdołasz pokonać :) Jak w miłości :) Pozdrawiam Koleżankę z Krakowa! :)

      Delete

Say something here!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...